Marcin M. ze Świdnicy uciekł na Białoruś, gdyż "czuł się ofiarą rusofobii w Polsce". Za pochwalanie rosyjskiej agresji ściga go prokuratura, a sam poszukiwany już lata temu publikował zakazane symbole.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

24-letni mieszkaniec Świdnicy zasłynął w ostatnim czasie na antenie propagandowej białoruskiej telewizji. Polak przedstawiający się jako Marcin M. przekonywał, że uciekł do Mińska przed "wartościami wolnej Europy i rusofobicznymi nastrojami" w Polsce i poprosił o azyl polityczny.

"Wygląda na to, że mamy następcę Emila Czeczki" - skomentował na Twitterze niezależny białoruski dziennikarz Tadeusz Giczan. Czeczko, przypomnijmy, to dezerter z Wojska Polskiego, który w grudniu ubiegłego roku uciekł na Białoruś. Tam zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach.

Świdniczanin pochwalał terrorystę i komunistów

Marcinem M. natomiast już wcześniej zainteresowały się polskie służby. Mężczyźnie zarzucono pochwalanie wszczęcia i prowadzenia wojny napastniczej Rosji przeciwko Ukrainie oraz pochwalenie przemocy stosowanej wobec ludności ukraińskiej z powodu jej przynależności narodowościowej. 

- Z ustaleń poczynionych w toku śledztwa wynika, że podejrzany w okresie od 24 lutego 2022 roku do 4 marca 2022 roku na swoim profilu na portalu społecznościowym w internecie zamieszczał wpisy pochwalające wojnę napastniczą oraz przemoc stosowaną wobec ludności ukraińskiej - przybliża Tomasz Orepuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

Marcin M. ze Świdnicy twierdzi, że poszkodowany przez 'wartości wolnej Europy i nastroje rusofobiczne' i prosi o azyl polityczny na Białorusi
Marcin M. ze Świdnicy twierdzi, że poszkodowany przez 'wartości wolnej Europy i nastroje rusofobiczne' i prosi o azyl polityczny na Białorusi  fot. screenshot Belarus 1 TV

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Marcin M. przyznał się do zamieszczania wpisów na swoim profilu w portalu społecznościowym.

- Jednakże w złożonych wyjaśnieniach stwierdził, że nie zawierają one treści pochwalających wojnę - nadmienia przedstawiciel świdnickiej prokuratury. 

Marcin M. udzielał się m.in. na VKontakte, nazywanym rosyjskim Facebookiem. Obecnie na próżno tam szukać bieżących postów. Najświeższe pochodzą z 2018 r., gdzie świdniczanin opłakiwał śmierć Aleksandra Zacharczenki, terrorysty, lidera założonej przez rosyjski wywiad tzw. Donieckiej Republiki Ludowej. 

Zacharczenko na czele DRL stanął w 2014 r., zastępując lidera Aleksandra Borodaja. W związku ze swoją działalnością objęty był międzynarodowymi sankcjami będącymi skutkiem naruszenia integralności terytorialnej Ukrainy i prowadzenia akcji wojskowych w Donbasie. Zacharczenko zginął w zamachu bombowym w centrum Doniecka, Marcin M. określił go mianem "bohatera". 

CZYTAJ TEŻ: Prokuratura nie chce ścigać Międlara za antyukraińskie hasła w rocznicę rzezi wołyńskiej. Magistrat złoży zażalenie

W rosyjskich mediach społecznościowych zachowały się jeszcze wpisy, w których świdniczanin udostępnia "ulubioną piosenkę Putina" i grafikę z godłem polskim bez korony. Zamiast niej nad orłem widnieje jeden z najbardziej znanych symbolów komunistycznych - sierp i młot. 

Świdniczanin Marcin M. prowadził "misję" dla Rosji 

Wzmianki o działalność Marcina M. można też znaleźć na skrajnie prawicowym blogu marucha.wordpress.com. W 2017 r. autor napisał tam o "działaniach przeciw rusofobii w Polsce". 

"W Świebodzicach działał Marcin M. [nazwisko usunięte przez autorkę - red.], jak poprzednio sam w terenie (ostatnie działania prowadził w Świdnicy), BRAWO! Zaangażowanie i społeczna inicjatywa tego chłopaka oraz bezinteresowność w działaniu wzbudzają podziw i uznanie. Nie poprzestał na jednym mieście i kontynuuje swoją misję. Jak sam twierdzi, robi to, bo uważa, że Rosja jest bliskim nam narodem i należy z nią żyć w zgodzie i przyjaźni, pomimo tylu kłamstw szerzonych, aby zniechęcić nas Polaków do naszych najbliższych sąsiadów zza wschodniej granicy" - czytamy na blogu.

W tym samym roku wzmianka o świdniczaninie pojawiła się na rosyjskim portalu naslednikipobedi.ru.  Autorzy napisali tam o Polakach, którzy "masowo upamiętniają żołnierzy radzieckich na cmentarzach". 

"Dzisiaj odwiedziłem miejsce pamięci Armii Radzieckiej w mieście Świdnica. Oddałem należny szacunek bohaterom i naszym wyzwolicielom. Na pewno wrócę w to miejsce, aby zobaczyć, czy wszystko wygląda tak, jak powinno" - zacytowano Marcina M. 

Tutaj ślad po prorosyjskich wpisach świdniczanina się urywa. Młody mężczyzna nie wystąpił dotąd w białoruskich mediach. Nie wiadomo też, czy dalej przebywa na Wschodzie.

- Na tym etapie śledztwa prokurator nie wydał postanowienia o poszukiwaniu podejrzanego listem gończym - informował "Wyborczą" w poniedziałek rzecznik świdnickiej prokuratury. 

Marcinowi M. grozi do pięciu lat więzienia. ABW w ostatnim czasie skierowała kilka innych zawiadomień w podobnych sprawach. Śledztwa prowadzone są przez różne jednostki prokuratury - zdradził Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Niektórzy potrzebują sowieckiego buta i bata nad sobą, cóż począć?
już oceniałe(a)ś
6
0
Rozne sa choroby.
już oceniałe(a)ś
2
0
Wnusio Macierewicza ?
już oceniałe(a)ś
1
0